wtorek, 1 października 2013

Podsumowanie września

Czas leci jak szalony. Jeszcze niedawno mogliście czytać podsumowanie sierpnia a tu już czas publikować wrzesień.. Prywatnie, z dziewczynami, robimy sobie podsumowanie już nie tylko blogowe, ale także i wakacyjne, niestety szkoła zbliża się nieubłaganie.. ;)
Aby odświeżyć pamięć i mieć łatwiejszą drogę do postów z tego miesiąca publikuję szybki skrót.

We wrześniu blog natalena-style odwiedziło łącznie 2 172 osób. W sierpniu mieliśmy 136 obserwatorów, teraz jest ich już 174 Dziękujemy! ;)
Największą liczbą odsłon cieszy się notka Natalii "Magiczne powiększanie i zmienianie kształtu oka, bez skalpela !", widać, że lubicie ciekawostki, coo? :P

Przejdźmy do tego co działo się w poszczególnych działach




1. Magiczne sztuczki o optycznym kreowaniu wielkości oka



2. "Fioletowe Maki" - efekt natchnienia artystycznego Natalii. Jeśli nie widzieliście jeszcze efektów to zachęcam to nadrobienia zaległości.. ;)



3. Pokaz imponującej kolekcji kredek do oczu i kilka propozycji makijaży z ich wykorzystaniem...



4. "Pa,pa ese śmiecioBox"- czyli o wielkim, wieelkim rozczarowaniu ze strony firmy Paese.






1. Czy Magda odnalazła w końcu idealną biel do paznokci ??


2. O tym jak wyglądało pierwsze spotkanie z lakierami Essence




3. Recenzing lakieringu Lovely-  Gloss Like Gel :D



4. O tym, jak nasza Madzialena dobiera wzorek paznokci do aktualnego nastroju :DD

(czyli jak Ola prawie w ogóle nie wysiliła się w tym miesiącu i opuściła jedną publikację ... :D)


1. Mój kOLEJNY wywód o arganowym cudzie w kosmetyczce


2. Bananowy szał, dzięki organicznemu Scandic Line :>




3. Nieporadne podrygi Oli, zaciekle próbującej nauczyć się makijażu oka paletką Sleek ;P



I tak oto cały wrzesień w pigułce. Może jakieś specjalne prośby/propozycje na październik?? Chcecie o czymś konkretnym poczytać? Jeśli tak, dawajcie śmiało znać w komentarzach ;).






niedziela, 29 września 2013

Au naturel- czyli o pierwotnej wersji cieni Sleek.

Czytacie tytuł i nie dowierzacie? :D Autorka działu włosowego pisząca o makijażu? Czasem mała zmiana nie zaszkodzi, poza tym w swojej pierwszej notce wspominałam, że jeśli w mojej kosmetyczce znajdzie się coś godnego uwagi i nie dotyczącego włosów to nie omieszkam o tym wspomnieć, I właśnie ten moment nastąpił.. ;) Jako, że Natalia nie opisywała Wam naturalnej paletki ze Sleek'a (zamówiła bardziej odważne kolory ;) ) ja pochwalę się swoją, skromniejszą, aczkolwiek bardzo zadowalającą mnie samą wersją :>


Sleek Au naturel 601 jak już sama nazwa wskazuje posiada serię cieni w kolorystyce, której przeważają barwy naturalne. Mamy w niej 8 cieni matowych oraz 4 perłowe.







1- nougat - (matowy) beż

2- nubuck - (matowy) jasny szary;
3- cappuccino (matowy)
4- honeycomb- (matowy) miód;
5- toast - (matowy) pomarańczowy;
6- taupe - (perłowy) szampan;
7- conker - (perłowy) miedziany brąz;
8- moss - (perłowy) khaki;
9- bark - (matowy) ciemny brąz;


10- mineral earth - (perłowy) ciemny brąz;

11- regal - (matowy) przybrudzony fiolet;
12- noir - (matowy) czarny.


(ŹRÓDŁO: http://www.ladymakeup.pl/sklep/media/catalog/product/cache/1/image/800x600/9df78eab33525d08d6e5fb8d27136e95/s/l/sleek_-_au_naturel.jpg)



Jako, że to moja pierwsza prawdziwa paletka w życiu (lol :D) trudno jest mi się odnieść z porównaniem do innych cieni. Chciałam się nauczyć makijażu. Także pozostaje ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ĆWICZYĆ (szczególnie blendowanie.. xd). Przy nabieraniu wydają się być takiej.. Kremowej/jedwabistej konsystencji. Jeśli chodzi o pigmentację... Tu też nie narzekam. Jedno delikatne pociągnięcie pędzelka pozwala pokryć ładnie całą powiekę kolorem ;). Mam nadzieję, że dojdę do wprawy ćwicząc na tej paletce, bo malowanie takimi cieniami to prawdziwa przyjemność... ;)

(litości za rozcieranie! xD)

czwartek, 26 września 2013

Wibo - Candy Pastel TREND

Mamy już jesień dlatego czas przerzucić się z neonów na bardziej neutralne kolorki. Nie żebym używała lakierów do paznokci sezonowo, ale pory roku po prostu wpędzają człowieka w różne nastroje akurat pasujące do pogody za oknem. Akurat w momencie kiedy miałam malować paznokcie miałam parszywy humor, dlatego też mój wybór padł na lakier Wibo - Candy Pastel TREND, czyli zielony, pastelowy odcień.



Kupiłam go rok temu i od tego czasu ani razu nie widziałam potem w Rossmanie, więc nie wiem czy można go jeszcze gdzieś kupić czy nie.


Lakier jest naprawdę bardzo dobry, nie mam do niego żadnych zastrzeżeń. Kryje w dwóch warstwach, schnie również szybko, do godziny. Na dodatek ma cudny płaski pędzelek i odpowiednią konsystencję co równa się pięknym mani bez zalania skórek. Skoro nawet ja pomalowałam paznokcie bez żadnych poprawek to myślę, że każda zrobi to samo a nawet lepiej tym lakierem. Za plus uważam również trwałość - dopiero czwartego dnia lakier zaczął odpadać, wcześniej nie działo się z nim kompletnie nic.



Widzicie go z dodatkiem czarnych trójkątów, które zrobiłam metodą taśmową, czyli po prostu pomalowałam taśmę klejącą na czarno, a kiedy wyschła wycięłam trójkąty i przykleiłam je na paznokcie. Na koniec top do utrwalenia i gotowe (mój rozmazał trochę wzorki) Myślę, że to fajny sposób na ozdobienie paznokci, choć też nie twierdzę, że mi to wyszło jakoś rewelacyjnie. No i zrobiłam coś źle bo w niektórych trójkątach czarny lakier odpadał i musiałam je poprawiać co widać na zdjęciach. 


 

No to tyle na temat lakieru. Korzystając z okazji pragnę też poinformować iż wraz z rozpoczęciem zła jakim jest rok akademicki, będę troszkę mniej aktywna na Waszych blogach, a jeśli zupełnie ślad po mnie zaginie będzie to oznaczać iż umarłam przywalona przez tonę książek do przeczytania co jest bardzo prawdopodobne gdyż rzekomo mam studiować filologię polską ;p So wish me luck.