środa, 14 sierpnia 2013

Bourjois

Witajcie, dziś chciałam opowiedzieć wam o rzeczach które posiadam tej firmy.
Tych rzeczy na razie jest nie wiele, ale myślę że w przypływach gotówki kolekcja będzie się powiększać.


Dzięki testom z Rossmanemm pokochałam tą firmę na nowo!
Dostałam od nich 2 produkty nowości, które wg mnie podbiją rynek !
Jedną z tych rzeczy jest genialny tusz do rzęs TWIST up the Volume, który spektakularnie je wydłuża i pogrubia! Przekręcaj i wybieraj jakie chcesz mieć rzęsy ;)


......
oraz nowy kolor pomadki Shine Edition!
Piękny nude ! <3 data-blogger-escaped-nbsp="" data-blogger-escaped-p="">Idealny dla mnie ;)
Pomadka nawilża i pięknie delikatnie się błyszczy! A efekt pozostaje na ustach długo, aż do zjedzenia xD




W mojej kolekcji miałam już wypiekany róż do policzków w dość brązowym kolorze, używany przeze mnie jako właśnie brązer ;)
Służy mi już dość długo i nadal wygląda jak nowy ;)



A to efekt mojego dzisiejszego makijażu, który zrobiłam (przy pomocy i ) dzięki tym niezbędnym kosmetykom :




A czy Wy lubicie tą firmę? Jest coś co polecacie albo czego nie polecacie?


Ps. Przypominam, że w niedzielę ogłaszamy wyniki rozdania. Jest mało osób więc warto jeszcze się głosić, bo są bardzo duuuże szanse, że to właśnie TY zwyciężysz ! MASZ CZAS TYLKO DO SOBOTY! ŚPIESZ SIĘ !

sobota, 10 sierpnia 2013

Maska do włosów z jajkiem.

Notka czekała już jakieś 3 tyg na opublikowanie (...:D), więc czas najwyższy i ją wstawić.
Jak już wiecie (bądź jeszcze nie) jestem zwolenniczką naturalnych produktów, które można nakładać na włosy. W praktyce wygląda to mniej więcej tak, że kiedy chcę zrobić maseczkę to wchodzę do kuchni i robię szybką analizę ‘co by tu do maski wpakować’ :D .
Moją ‘bazę’, którą lubię sobie wzbogacać o domowe produkty stanowi maska rossmanowskiej marki Alterra, która jest już chyba wszystkim znana ;)





Do około 1 łyżki stołowej maski, dodaję 1 żółtko jaja kurzego oraz kilka kropel olejku arganowego i lnianego (po ok. 3 krople każdego). Maska jest do spłukiwania, więc nie wolno przesadzić z ilością olejków, trzeba być ostrożnym i starać się to dopasować do swojej indywidualnej potrzeby. Moje włosy są obecnie długości lekko za ramiona, mają skłonność do wysuszania się u nasady, więc taka ilość olejków jest dla nich idealna. Należy pamiętać, że żółtko ma także właściwości nawilżające i odżywiające naszą skórę głowy, więc w połączeniu z olejkami dają nam naturalną mieszankę nawilżającą ;).
Maskę trzymamy pod folią/czepkiem i ręcznikiem tyle czasu ile potrzebujemy. Jak dla mnie, minimum wynosi pół godziny. Ale uwaga, żeby nie przesadzić, ja ostatnio się dość zagapiłam (coż, The Sims 2- pożeracz czasu zrobił swoje…) i przetrzymałam maskę około 3,5 h na głowie i po wyschnięciu towarzyszył mi niezbyt przyjemny odorek kurzego jajka na włosach, który na szczęście ulotnił się po paru godzinach, lecz mimo wszystko nie wspominam tego zapachu zbyt dobrze.. :D

Efekty?

Włosy optycznie gęstsze, bardziej puszyste (nie „sianowate”!), błyszczące i miłe w dotyku, wydaje mi się, że po użyciu maski lepiej się układały.

Co jeszcze możemy dodać do naszej maski?

To czego ja nie użyłam (a spowodował to jedynie chwilowy deficyt w mojej lodówce :D), a gorąco polecam to łyżeczka miodu oraz ok. 2 łyżki jogurtu naturalnego (nie może być on odtłuszczony, najlepiej z jak najwyższą zawartością tłuszczu) które dodajemy do naszego mixu. Kiedy decydujemy się na dodanie tych dwóch wyżej wymienionych składników, można sobie już odpuścić naszą ‘bazę’ w postaci Alterry, tylko wymieszać ze sobą wszystkie naturalne produkty, co da nam w pełni domową maskę.


A czy Wy macie jakieś wypróbowane przepisy na domowe środki pielęgnacji włosów? Co byście dodały do takiej wersji maski? Koniecznie podzielcie się tym ze mną i Czytelniczkami  ;)


Przypominam o zbliżającym się końcu naszego blogowego rozdania , które trwa do 18 sierpnia. Jeśli jeszcze nie wzięłyście udziału to zachęcam do nadrobienia tej zaległości ;) Zegar tyka . . . :D

czwartek, 8 sierpnia 2013

be chic! again

Ponownie witamy się z lakierem Marizy. Tym razem nie będzie narzekania (no,może troszkę) tak jak w tym poście.


Wszystko za sprawą wysuszacza Essie Good To Go, który cudownie ujarzmił marizowy lakier i skrócił kilkugodzinne czekanie na wyschnięcie na kilkunastominutowe. Kupiłam go w Hebe i uważam iż 3 dychy, które za niego dałam, nie poszły na marne.



Czytałam w internecie, że takie preparaty jak Good To Go dość szybko gęstnieją, ale mam nadzieję, że sobie z tym poradzę w późniejszym czasie ;p Na razie mogę się cieszyć z szybkiego pomalowania paznokci bez marnowania czasu na wyschnięcie. (ojjj, jak ja nienawidzę marnowania czasu) Jedynym minusem współpracy Essie z Marizą jest to, że lakier po 3 dniach zaczyna odpadać, najgorzej jeśli robi to płatami. Takim oto sposobem nie potrzebowałam zmywacza do paznokci żeby pozbyć się tego lakieru, więc może to jednak jest plus??? xD


W każdym razie kolor żółtka na zdjęciach jest przekłamany. Powinien być trochu jaśniejszy, tak jak w marizowym katalogu.

 

Ja osobiście się zakochałam w tym kolorku. Idealny pastel jako baza pod wzorek lub do noszenia solo. Tak to typowy 3 warstwowiec, aplikacja łatwa, wszystko tak jak przy poprzedniku.  

Na koniec jeszcze zdjęcia z moim asystentem Maciejem Kotem.

 


 

Meoooow!