
Jak widzicie na zdjęciu, są to:
topper Essence Color & Go nr 103 czyli Space Queen
Essence Me & My Ice Cream (głupszej nazwy wymyśleć nie można było??) numerek 4 czyli Icylicious
(Pozostałe zdjęcia trochę kiepskiej jakości, niestety ciężo było zrobić dobre zdjęcie temu lakierowi)

Brokacik jest cudowny. Trochę gęsty wprawdzie, ale posiada w sobie dużo brokatu i przy malowaniu nie musimy się martwić, że będziemy musieli nakładać tysiąc warstw bo jedna całkowicie wystarczy.

Jego kolega niestety już cudownością nie grzeszy, choć patrząc na ten przepiękny lekko brzoskwiniowy kolor chciałoby się żeby był to lakier idealny. Samo malowanie jest okej. Dwie średnie warstwy i nie ma żadnych prześwitów. Co do schnięcia to całkowite zachodzi po jakiejś godzinie z użyciem przyśpieszacza w moim przypadku Essie Good To Go. Sama trwałość nie zachwyca. Zdjęcia pokazują moje paznokcie po dwóch dniach noszenia tego połączenia. Lakier po prostu odpadał, a następnego dnia mogłam go oderwać z paznokcia w całości..... Masakra do potęgi nieskończoności.

Podsumowując: brokacik jest świetny i będę go używać na pewno bardzo często, za to moja rozbielona brzoskwinia musi poczekać aż wpadnie mi do głowy jakiś wzorek i tam będzie mi służyć, bo raczej solo to się na nią więcej nie skuszę....
Maciej Kot jest zawiedziony zachowaniem lakieru. Też chciał mieć brzoskwiniowe pazurki.....

