niedziela, 8 września 2013

Mój oleisty ulubieniec :D



A jest nim olej arganowy. Nie dziwne, że jeden z droższych, jego właściwości pokrywają się zupełnie z jego ceną..
Przywitajcie się z mym ulubieńcem :D





Na temat jego pochodzenia nie będę się rozwodzić, bo wystarczy sobie wpisać odpowiednią frazę w Google i otrzymać bardziej szczegółowe i dokładne informacje niż ode mnie ;).
Bardziej wolę się tutaj ‘rozwlec’ na temat jego właściwości i do czego ten olej stosuję.
Olej arganowy jest bogaty w  antyoksydanty (czyli działa przeciwstarzeniowo na skórę), nienasycone kwasy tłuszczowe (80%)- omega – 6 i omega – 9, coś co nasza skóra, włosy i paznokcie lubią najbardziej ;)
Jest idealny jako dodatek do naszego kremu na noc. Ja dodaje sobie zawsze kilka kropel i taką mieszankę kładę na twarz. Pod oczy daję sam olejek, pięknie nawilża i odżywia tę okolicę, a też działa anty-zmarszczkowo. Między innymi też dzięki niemu udało mi się w końcu nawilżyć moje wiecznie suche policzki, które po demakijażu zawsze robiły się boleśnie ściągnięte.
To samo możemy zrobić w przypadku problemów z suchymi skórkami wokół paznokci jak i samymi paznokciami. Jeśli są suche i łamliwe warto zacząć regularnie nacierać płytkę paznokcia i skórki wokół niego olejkiem arganowym, a po jakimś czasie regularnego stosowania paznokcie na pewno odwdzięczą się nowym wyglądem ;).
A teraz przejdźmy do włosów :D
Chyba nie muszę nikomu przypominać, że jest to mój najulubieńszy  ulubieniec ( … nigdy nie byłam dobra z polskiego), który króluje w mieszance podczas olejowania moich kłaczków :>. Kiedy dodaję kilka kropel o. arganowego do olejowania, po umyciu czuję różnicę między olejowaniem ‘z nim’ i ‘bez niego’. Moje włosy zdecydowanie lubią ten olej.
Do zabezpieczania końcówek też jest rewelacyjny (kurczę.. a do czego nie jest? :D) jedna kropelka roztarta w dłoniach i nałożona na końcówki włosów ładnie nabłyszcza i zabezpiecza przed ich uszkodzeniami.

A teraz przejdźmy do minusów.. A w zasadzie jednego :D specjalnie na początku wymieniłam dobre strony olejku, żeby pokazać że ta wada w świetle jego wszystkich atutów jest tak naprawdę niewielka. A mianowicie jest nią cena. Jako jeden z lepszych olei jest niestety dość drogi. Ja za 15 ml olejku zapłaciłam około 20 zł, ale absolutnie mnie to nie odstrasza. Tak polubiłam ten produkt, że na stałe zamieszka w mojej kosmetyczce ;)

piątek, 6 września 2013

Jak zakończyło się poszukiwanie idealnej bieli : P (+wzorek)

Co jak co, ale każda z nas szuka jakiejś idealnej bieli. Jedne chcą mieć idealnie białe zęby, inne marzą o proszku do prania, który zachowa idealną biel naszych ciuchów (moja mama xD) , a jeszcze ktoś inny, czyli ja, poszukuje idealnej bieli na paznokciach.
Mój romans z lakierem Manhatannu (o którym pisałam tutaj ) okazał się być nieudany, dlatego musiałam rozejrzeć się po sklepach i zdobyć bielasa w pełni spełniającego moje oczekiwania. Czy go znalazłam? TAK <3 
 
Lakier Golden Rose z serii Fantastic Color to zdecydowanie bieluch moich marzeń. Po pierwsze, kryje już po pierwszej warstwie o ile jest ona gruba. Ja użyłam dwóch średnich. Na dodatek nie występują przy nim żadne niespodzianki takie jak bąble czy brzydkie kropki nie wiadomo skąd. Schnie również przyzwoicie: moje dwie warstwy schły około godziny z tym, że na drugą nałożyłam jeszcze Essie Good To Go. Myślę, że bez przyśpieszacza ten czas przedłużyłby się do drugiej godziny, czyli źle nie jest.

A teraz czas na najlepsze ;p Trwałość. Za każdym użyciem, Golden Rose Fantastic Color przetrwał u mnie 5 dni z jedynie obtartymi końcówkami. Jak na mój tryb życia jest to sukces ;p

Nie mam zdjęć samego białego lakieru na paznokciach, gdyż na tą notkę przygotowałam na nim wzorek. Taki dziwny bohomaz, o którym myślałam już dawno, jednak potrzebowałam do jego wykonania mojej idealnej bieli!



Potrzebowałam do niego oprócz GR:
- czarnego lakieru Miss Sporty Lasting Color
- miętowego lakieru Mariza be chic! - recenzja tutaj
- rozbielonej brzoskwini Essence z limitki Me & My Ice Cream, o której napiszę w następnej notce
- pędzelków od zużytych eyelinerów, którymi wykonywałam wzorki.

 




Na paznokciach jednej ręki były też żółte kropeczki, ale stwierdziłam, że to nie pasuje i na drugiej już ich nie robiłam... xP

To tyle. Jak podoba się wzorek? Macie swoją idealną biel?

środa, 4 września 2013

Magiczne powiększanie i zmienianie kształtu oka, bez skalpela !

Hej !
Nie od dziś wiadomo, że w zależności jakiej kredki użyjesz, jak i gdzie możesz zmieniać kształt oraz wielkość swojego oka.
Grunt to ćwiczenia ! Polecam kupić 2 kredki do oczu na początek, ew białą i/lub ecru oraz czarną, lub czarny liner.
Znalazłam w internecie na stylowi.pl zabawę jednej dziewczyny z tymi kredkami:


Ja od dawna używałam w podobny sposób białej kredki, a ostatnio postanowiłam zakupić w MARIZIE ecru i to była udana inwestycja!
Powiększenie oka jest lepsze niż białą i bardziej do mnie pasuje. Cena nie wielka, a jest miękka i świetnie rysuje po ciele zostawiając piękny mocny i wyraźny kolor :)


A więc same widzicie, że jest różnica. Dość mała ale jest. Dlatego postanowiłam zrobić również zdjęcie podczas demakijażu jednej połowy twarzy. Różnica jest mega wielka !

A teraz mam dla Was wskazówki krok po kroku jak zrobić taki makijaż ;)

1. Jasnym matowym lub świecącym cieniem pomaluj całą powiekę aż pod brwi. Następnie zrób czarną kreskę w górnej linii rzęs z lekko odskakującym w górę zewnętrznym kącikiem. (Ja miałam kreski zrobione rano, dlatego cienia nie dociągałam do czarnego, by nie zetrzeć, ale to miejsce i tak pokryłam kredką ecru).
2. Kredką w kolorze ecru obrysuj oko. Dół oka oraz górę do miejsca rozszerzenia się kreski, czyli tam gdzie zagęszczają się rzęsy.
3.Popraw mocniej czarną kreskę, ale nie wyciągaj jej dalej niż do pierwszej grubszej rzęsy (jeśli Twoje zaczynają się już w wewnętrznym kąciku to zostaw kilka milimetrów od niego i tam zacznij czarną kreskę).
4.Weź ładny, przygaszony różowy cień, najlepiej w kolorze brudnego różu żebyś nie wyglądała jak z podbitym okiem (cień musi różnić się od kolorów występujących na Twojej twarzy). Tym cieniem zrób kreskę pod tą białą ew lekko na nią najeżdżając ale nie zamalowując linii wodnej(czyli tej której nie widać jak zamkniesz oko, chodzi o tą dolną).
5. Na koniec wytuszuj rzęsy. Górne bardzo mocno i dolne lżej ale w kierunku zewnętrznym i nie od samego wewnętrznego kącika. Te ok pół cm koło wewnętrznego kącika zostaw niepomalowane. 
Na koniec zakorektoruj wszystkie niedoskonałości i osypane cienie ;)
POWODZENIA !

A teraz obiecane porównanie:



I co Wy na to ?
Wierzycie teraz w moc tych kredek ???