Dawno, dawno temu, wędrując sobie po Hebe i Rosmannie w nagrodę za zdanego kolosa z poetyki przyuważyłam dwa lakierki, które będą bohaterami dzisiejszej notki. Śmiesznie się złożyło, że oba mają w nazwie frazę "Oh My" z tą różnicą, że jeden to Oh My Gosh, a drugi Oh My Gem.

Z marką Gosh nie miałam wcześniej do czynienia, mój zakup był spontaniczny (jak zwykle) i po prostu pomyślałam, że przyda mi się nowość, która znowu nie miała jakiejś wygórowanej ceny. Lakier nosi nazwę 003 Red Noir i jest takim winkiem właśnie, przypominającym mi lakier Hean Oli . Malowało mi się nim przyjemnie. Lakier posiada wąziutki i malutki pędzelek, wysycha w tempie średnim czyli jakąś godzinkę wolnego trzeba mieć, kryje w dwóch cienkich lub w jednej grubej warstwie. Trochę kiepsko mi się trzymał, bo pierwszego dnia już pojawiły się starte końcówki, ale potem jak już się zetrą to lakier nie odpryskuje dalej ani nic.

Firmy Miss Sporty nie muszę chyba nikomu przedstawiać. Akurat jak kupiłam Oh My Gem to była to nowość. Bardzo fajny brokacik, na dodatek nie sprawia problemów przy zmywaniu.



Też polubiłyście tę parkę? Znacie lakiery marki Gosh? ;p
piękny ten lakier z GOSH <3
OdpowiedzUsuńWyszło super:)
OdpowiedzUsuńGosh cudowny!
OdpowiedzUsuńKurcze ten gołe z Gosia wyglada jakby był odpowiednikiem opi Mada winę !
OdpowiedzUsuńMalaga wine*
Usuńnie spotkałam się z nim, ale po zdjęciach w internecie stwierdzam, że rzeczywiście są podobne :)
UsuńGosh nie miałam, ale złotko Oh My Gem mam i jest rewelacyjne ;)
OdpowiedzUsuńZdeycodwanie podoba mi się takie połączenie ! :)
OdpowiedzUsuń