
Taka ciemna pomarańczka Miss Selene nr 192 i brzydkie paski zrobione po raz pierwszy tasiemką do zdobień.

Jak widać obydwa lakiery są ze
stajni Golden Rose. Bielaska używam już od dawna i z czystym sercem mogę
go polecić osobom, które szukają idealnej bieli. Lakier Miss Selene zaś
zachowuje się odpowiednio do swojej ceny. Dwie warstwy, przydługo
schnie, ściera się dość szybko na końcówkach. Taki przeciętniaczek,
niecierpliwym polecam użycie wysuszacza.
Te paski to, jak wspomniałam, mój pierwszy raz, trochę mi nie wyszły, ale z daleka nie było widać ;p
Myślę, że taka opcja jest idealna na lato, mnie bardzo dobrze się ją nosiło i na pewno do niej wrócę, może z ładniejszymi paskami ;p

P.s Przepraszamy za dość długą nieobecność, ale Natalia nie ma weny do pisania notek, a moje studia wkraczają właśnie w gorący czas przedsesyjny, więc nie bardzo mam czas wizytować blogosferę ;)
to ten biały muszę kupić <3
OdpowiedzUsuńPiękny efekt:)
OdpowiedzUsuńŚwietnie wyglądają :)
OdpowiedzUsuń